22/10/2024

Jak oszczędzam pieniądze, moje 13 sposobów

W sieci znajdziecie wiele sposobów na oszczędzanie pieniędzy. Ja natomiast chciałbym się podzielić takimi, które sam stosuję i które mi się sprawdzają w praktyce.  

Moje pomysły i sposoby na oszczędzanie pieniędzy: 

1. Robiąc zakupu w Lidlu korzystam z kuponów i karty Lidl Plus. Przy cotygodniowych zakupach na kwoty ok 200-300 zł udaje mi się zaoszczędzić nawet do 50 zł. Wszystko zależy od tego, jakie są kupony i czego akurat mi brakuje. Najlepsze efekty z promocji udaje się uzyskać, jeśli zakupy planuje się pod promocje. Jeśli na przykład w promocji jest mięso mielone 50% rabatu na drugą paczkę, to na obiady planuję spaghetti, chilli con carne itp. 

  

2. Kupuję sezonowe warzywa i owoce. Unikam kupowania pomidorów w środku zimy czy truskawek na początku maja i tak dalej. W ten sposób oszczędzam nawet po kilka, kilkanaście złotych na kilogramie warzyw lub owoców. Zimą staram się jeść głównie kiszonki i inne warzywa ze słoików przywożonych z rodzinnego domu.  

  

3. Unikam kupowania ciastek, ciasteczek, chałek, rogalików, bajgli, pączków i temu podobnych wyrobów w piekarni i cukierni. Mam sprawdzony chleb pszenno-żytni, który długo jest świeży i ten najczęściej kupuję. W ten sposób oszczędzam w piekarni nawet kilkadziesiąt złotych w miesiącu, bo aktualna cena croissanta to 3,50 zł, pączka to 5 zł, a chałki 9 zł. Kilka takich słodkości to już spory wydatek, a zadawalam się świeżym chlebem z miodem lub dżemem. Oczywiście niekiedy skuszę się na wymienione wyroby, niemniej nie jest to częsty zakup.  

  

4. Unikam próbowania nowości spożywczych. Producenci co chwilę poszerzają zakres swojego asortymentu. Przykładowo w czasach mojego dzieciństwa Grześki były tylko w czekoladzie lub bez czekolady (dziel na 6). Aktualnie oferta Grześków to już batony, wafle-gofry, cukierki, kulki czekoladowe, lody i wszystko w różnych wariantach smakowych. Ja jednak pozostałem przy klasycznym czekoladowym wafelku. To samo stało się ze Snickersem, Kit Katem, Coca-Colą i innymi produktami. Co jakiś czas wchodzi nowy smak lub nowa postać produktu, aby skusić konsumenta powiewem świeżości i nowości. Ja jestem jednak na to obojętny, lubię te smaki, które już znam.  

  

5. Robiąc zakupy zawsze porównuję cenę za kilogram lub za litr. I zazwyczaj wybieram ten produkt, który oferuje niższą cenę. Sugerowanie się wielkością opakowania i ceną może być złudne, ponieważ gramatura u różnych producentów może być inna. Ponadto nie kieruję się markami, np. przy wyborze kukurydzy w puszce nie muszę mieć Bonduelle, mogę mieć kukurydzę od marki Lidla czy Biedronki. To samo z keczupem, musztardą, makaronem, szynką, serem żółtym, mlekiem i innymi produktami pierwszej potrzeby. Zwłaszcza, że skład dyskontowych marek często jest lepszy, bo na przykład prostszy lub ma mniej cukru. Dzięki temu oszczędzam do kilku złotych na jednym produkcie, co w skali miesiąca daje kilkadziesiąt złotych oszczędności.  

  

6. Dojadam resztki. Staram się nie wyrzucać jedzenia, przez co często dojadam po dzieciach, żonie lub ogólnie resztki zgromadzone na przestrzeni dni. Staram się to miksować, blendować, składać z tego kanapki lub inne przekąski i dania.  

  

7. Kupując na Allegro korzystam ze Smarta, dzięki czemu mam darmowe przesyłki. Smart też kosztuje, subskrypcja na rok to aktualnie 59,90 zł. Ale jedna przesyłka to koszt ok. 7-9 zł, więc Smart zwraca się już po 7 zakupie. A ja często zamawiam pieluchy lub inne środki z Allegro, więc to mi się opłaca.  

  

8. Do pracy staram się dojeżdżać rowerem. Z uwagi na odległość, a jest to 17 km, nie praktykuję tego codziennie. Niemniej, zdarza się, że trzy/cztery razy w tygodniu przyjadę na rowerze do pracy, dzięki czemu oszczędzam paliwo i zużycie samochodu.  

  

9. Rower serwisuję sobie sam. Czyszczenie, smarowanie łańcucha, zmiana dętki i opony, regulacja hamulców. Proste czynności można wykonać przy użyciu podstawowych narzędzi a wszystko jest wytłumaczone na youtubie i w sieci. Jeszcze niedawno korzystałem z serwisów rowerowych, ale satysfakcja z majsterkowania jest warta poświęconego czasu i zachodu na opanowanie serwisu we własnym zakresie. Tym samym oszczędzam na jednym serwisie co najmniej 150 zł.  

  

10. Nie zamawiam jedzenia w pracy na dowóz i nie korzystam z automatu z przekąskami. Zawsze robię sobie jakieś jedzenie, przynajmniej owsiankę i kanapki. Jeżeli nie mam z czego zrobić posiłku do pracy, to kupuję po drodze chociażby bułkę słodką, jogurt/kefir, banana, jakąś przekąskę, zazwyczaj nie wydając więcej niż 10 zł. Nawet jeśli się nie najem tym do syta, to jakoś wytrzymuję na lekkim głodzie do powrotu do domu.  

  

11. Nie zabieram brudnych pojemników po jedzeniu z pracy do domu, myję je w pracy. A wodę z bidonu nalewaną w pracy, jeśli mi zostanie po jeździe na rowerze, wlewam roślinom. Niepotrzebną wodę w domu również staram się wlewać kwiatkom, na przykład, gdy po wymianie filtra w dzbanku trzeba go dwukrotnie przelać wodą. Z tej wody wychodzą prawie dwie konewki, akurat tyle, ile potrzebuję na podlanie wszystkich roślin w domu.  

  

12. Gdy jem na mieście w restauracji, barze, to nie zamawiam słodkich napojów. Te są bardzo drogie i małej pojemności. Butelka coca-coli, to koszt co najmniej 6, a nawet i 9 złotych a starcza na kilka łyków. Wolę zamówić wodę, nawet karafkę.  

  

13. Książki kupuję przeważnie w formie ebooka i czytam na Kindlu. Kupują zawsze tam, gdzie jest najtaniej według wyszukiwarki upolujebooka.pl lub na lubimyczytac.pl. Zakup ebooka w stosunku do książki tradycyjnej pozwala zaoszczędzić nawet kilkanaście złotych na książce. A tak na marginesie, zwróćcie uwagę, że książka na półce w Empiku jest o wiele droższa niż ta sama książka w ich internetowej księgarni, nawet jeśli jest z odbiorem w tymże salonie na drugi dzień. Więc nie opłaca się kupować stacjonarnie, a przynajmniej nie w Empiku. Zakup w internecie pozwoli zaoszczędzić nawet kilka, kilkanaście złotych na jednej pozycji. Na innych blogach znajdziecie często poradę, aby książki wypożyczać z biblioteki. To oczywiście najlepsze rozwiązanie, gdyż darmowe, niemniej nie tak proste i komfortowe jak zakup ebooka. Trzeba też pilnować terminu zwrotu, a mi czasami schodzi długo na lekturze.  

  

W kolejnych wpisach będzie więcej porad, te powyższe w pierwszej kolejności przyszły mi do głowy.

Co dalej?